Patronaty

Ostatecznie do Gruzji lecieliśmy w sześć osób, z czego cztery miały się wspinać a dwie - pozostać w bazie. Zespół wspinający składał się z Zuzy Banaś, Krzyśka Nosala, Pawła Kosa i Andrzeja Żaka. Bazą mieli opiekować się Jacek Malinowski i Ania Magiera. Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik i dnia 23.07 pojechaliśmy na lotnisko. Ja z Zuzą dotarliśmy pierwsi i tam oczekiwaliśmy na resztę ekipy.

Trasa wyjazdu – jest, lista must see – jest, sprzet kupiony, ale co z zakwaterowaniem? Hosteli brak, hoteli jak na lekarstwo i koszmarnie drogie. Kwatery prywatne bez łazienki zaczynają się od 15$ za noc. Szybka decyzja – namiot, ale co w dużym mieście? Przecież nie rozbije karawany na skwerku do wyprowadzania psów. Ostatnia sensowna opcja, do której przyznaje nie bylem nigdy przekonany był couchsurfing. Nasłuchałem się od znajomych trochę opowieści o dwuznacznych propozycjach, jednak postanowiłem spróbowac.

Po 31 godzinach od startu z domu dotarlem do Teheranu. Obylo sie bez wiekszych problemow, a stary ukrainski zolnierz napotkany we Lwowie nucacy Va Bank i z rozrzewnieniem wspominajacy 4 pancernych na dlugo pozostanie w pamieci.

Dluzsza przerwe miedzy lotami zaliczylem w Stambule. Miedzynarodowe lotnisko bez kafejki internetowej i sklepu gdzie oprocz alkoholu moznaby kupic wode, lub chociaz moc wyplacic gotowke z bankomatu. Nie dalem za wygrana starajac sie przekonac celnikow zeby wypuscili mnie z lotniska na 5 min do bankomatu na przeterminowana wize turecka . Niestety, jednak tym razem sie nie udalo, chociaz Pani z obslugi, ktora dostaje klucz do bocznych drzwi lotniska i towarzyszy mi w tripie chyba nie swiadczy dobrze o poziomie bezpieczenstwa.

Łukasz Nowak po autostopowym wyzwaniu do Stambułu i solowym, zimowym zdobyciu najwyższego szczytu Afryki Północnej rusza w kolejną podróż. Samotna, prawie 3 tygodniowa wyprawa do jednego z najrzadziej odwiedzanych i owianych złą sławą krajów Świata – Iranu. Wyjazd podzielony został na 2
etapy.

Wyprawa Marks Engels 2013 niestety dobiegła końca i bezpiecznie wszyscy wrócili do kraju. Niestety nie udało się nam zrealizować głównego celu wyprawy, wejście na szczyt K. Marksa (6723 m), jednak Uczestnicy zrobili dobre rozpoznanie terenu, co w znaczniej mierze ułatwi im dokończenie wytyczonego celu w następnym podejściu. Póki co czekamy na pełną relację i materiał fotograficzny.

marx-engels-2013

Podkategorie