MTB

Alarm powodziowy w Małopolsce, koniec świata planowany na sobotę i 7 stopni – lepszej pogody na 11’stą edycję zawodów Joy’a nie dało się wywróżyć! Zapewne o pogodzie już dość się nasłuchaliście więc przejdźmy do konkretów.

Jadąc do Rumunii musieliśmy wyjechać z gór, po to aby dostać się na przejście graniczne Ukraina – Rumunia w Syhocie Marmoraskim. Następnym punktem miały być Góry Rodniańskie, które okazały się być za trudne dla rowerów. Po wycofie i nadrobieniu ponad 2 tys. metrów przewyższeń tylko po to, żeby znaleźć się z powrotem praktycznie w tym samym miejscy, w którym byłyśmy dzień wcześniej przyszedł czas na kolejne góry.

Wyprawa na „Kellys Enduro MTB Series” w Bieszczady to on-sight w najczystszej postaci. Kompletnie nie było wiadomo czego się spodziewać, ale niewątpliwie zaskoczenie było bardzo pozytywne. Kto nie był niech żałuje.

W ramach Joy Ride Night Downhill do nocnego zjazdu rowerowego, Karcher dual slalomu, konkursie na najlepszy skok i zjazd w przebraniu dołączą innowatorska konkurencja - Red Bull Bez Łańcucha!

Przejechaliśmy, razem z Piotrkiem Kłosowiczem Bieszczady Wschodnie, z wjazdem na najwyższy szczyt Pikuj (1408 m npm), Połoninę Borżawę, Góry Świdowiec i Czarnohorę (z wejściem na najwyższy szczyt Ukrainy Hoverlę - 2008 m. npm - Ostatnie 200 metrów przewyższenia musieliśmy wnieść rower na plecach).