W minioną sobotę doszło do kilku poważnych wypadków.

Śmigłowiec "nie gasił" silnika. Przez Tatry przeszła burza, było mokro, zimno i ślisko. Do Centrali TOPR w godzinach popołudniowych zadzwoniła grupa z rejonu Czerwonego Grzbietu. (*Czerwony Grzbiet - górny odcinek północno-zachodniej grani Małołączniaka w Tatrach Zachodnich). 5-osobowa zagraniczna grupa z Łotwy była przemarznięta i wyczerpana. Wśród nich był 3-miesięczny niemowlak i 2-letnie dziecko. Dzieci były mocno wychłodzone i wymagały hospitalizacji. Rodzina została przewieziona do zakopiańskiego szpitala. Turyści byli kompletnie nieprzygotowani oraz nieświadomi czym jest wędrówka po Tatrach.