Zarząd TOPR zdecydował o zawieszeniu jednego z ratowników. 

Powodem wykluczenia jest przywłaszczenie przez ratownika czekana, który znalazł na szlaku, a później sprzedał go koleżance. Czekan ten należał do tragicznie zmarłej dziewczyny na Kościelcu. Wypadek zdarzył się rok temu. Pisaliśmy o tym tutaj. Ratownik, o którym mowa, nie brał udziału w działaniach ratowniczych. Poszedł na miejsce tragedii, wziął czekan i sprzedał koleżance za 200 zł, mówiąc że kupił go za 250 zł. Czekan rozpoznała później jedna z koleżanek ofiary. 

Wykluczenie jest najwyższą karą w statucie TOPR. 

Źródło:
fb/Tygodnik Podhalański